NaStyku.pl

Dziennikarze na styku

Jeśli o polsko-niemieckich relacjach będą pisać germanofile to oczywiste, że ich narracja będzie inna od retoryki używanej przez germanofobów. I jedni, i drudzy sieją ziarno i zbierają plon w postaci tych, którzy sąsiadów lubią lub się ich boją.
Dziennikarze na styku
Dziennikarze na styku

Byłem w środę wieczorem (7.03) na spotkaniu zorganizowanym przez niemiecki Rotary Club. Słuchałem dyskusji panelowej polskich i niemieckich dziennikarzy: Aleksandry Rybińskiej, dr Ewy Matkowskiej, Matthiasa Krupa i Franka Seibel'a na temat obecnych relacji polsko-niemieckich. Oprócz Franka Seibel'a, naczelnego Sächsische Zeitung, nie znam osobiście żadnego z uczestników tej debaty, zwłaszcza pań reprezentujących podobno polski punkt widzenia. Piszę podobno, bo też jestem Polakiem i dziennikarzem, ale niekoniecznie uważam, że panie przedstawiały podczas tego panelu mój ogląd na poruszane sprawy. Przedstawiały własny, a im bardziej ich słuchałem, tym bardziej miałem wrażenie, że słyszę publicystykę rodem z  TVP Info, gdzie na każdym kroku słychać, że Polska wreszcie wybiła się na niezależność, że wstajemy z kolan, że wreszcie realizowane są polskie interesy i właśnie dlatego nasza biedna ojczyzna i jej wspaniały rząd są ze wszystkich stron atakowani. Oczywiście ataki te są bezzasadne, bo przecież sądy trzeba było zreformować, Trybunał Konstytucyjny również i prawo wyborcze, i armię, i zdekomunizować ulice, i w ogóle w ogóle.
Panie zapewniały, że śledzą niemiecką prasę i dostrzegają w niej w publikacjach o Polsce liberalno-lewackie zakrzywienie. Nie wiem. Być może tak jest. Nie jestem niemieckojęzyczny, więc nie śledzę. Mogę natomiast powiedzieć, że w dyskusji, której się przysłuchiwałem, to niemieccy dziennikarze wyrażali poglądy dużo bardziej otwarte na polsko-niemiecki dialog, a ich postawa była zdecydowanie bardziej koncyliacyjna. Nasze panie publicystki wygłaszały jedynie słuszne tezy o niewłaściwym przedstawianiu obrazu Polski w niemieckich mediach, zapominając przy tym odrobinę, że także w naszej prasie (głównie warszawskiej) sprawy niemieckie również są pokazywane zdecydowanie wybiórczo – zazwyczaj w kontekście niemieckiej polityki migracyjnej, czy problemów z powołaniem nowego, koalicyjnego rządu - a objaśnia je Polakom np. karykaturalna już chyba postać korespondenta TVP w Berlinie - niejaki Cezary Trotyl Gmyz. Ale to już zaproszonym do dyskusji przedstawicielkom polskiej strony jakoś nie przeszkadzało. Bardziej irytujący dla pani Oli był chyba paproszek, który przykleił się do jej wspaniałych, czerwono-krwistych paznokci, a który uporczywie i niemal przez całe spotkanie próbowała usunąć :) 

Mam też i ja swoje przemyślenia na temat aktualnych polsko-niemieckich stosunków i opisywania ich przez dziennikarzy. I muszę przyznać, że bliskie są one poglądom wypowiadanym przez Franka Seibel'a. A mianowicie, że my tutaj, przy polsko-niemieckiej i niemiecko-polskiej granicy nie uprawiamy wielkiej polityki, nie roztrząsamy ważkich problemów związanych z interesami geopolitycznymi naszych państw. My tutaj, przy granicy od lat próbujemy zintegrować mieszkających po obu stronach Nysy Łużyckiej Polaków i Niemców, przydać im się dostarczając potrzebnych informacji choćby o tym, gdzie przechodząc przez graniczne mosty można zrobić taniej zakupy albo skorzystać z tańszych usług. Budujemy naszą pracą lokalną więź, wspólną polsko-niemiecką płaszczyznę porozumienia, współpracy i wzajemnego szacunku. A to media centralne – głównie te z Warszawy, czy Berlina - podrzucają nam tu butelki z benzyną w postaci tematów o wydumanych konfliktach, czy zagrożeniach. Żal też mam do tych dziennikarzy, którzy pisząc o polsko-niemieckich relacjach idą na łatwiznę i swoją wiedzę czerpią jedynie z wpisów na portalach społecznościowych lub z komentarzy pod artykułami w internetowych wydaniach gazet. Moi drodzy, życie tu na pograniczu nie do końca wygląda tak, jak opisują to anonimowi internauci, trzeba wyciągnąć z tego pierwiastek, a najlepiej po prostu porozmawiać z żywymi ludźmi w tzw. realu.
I już na koniec: Dziennikarze, którzy mają niemały przecież wpływ na kształtowanie transgranicznych relacji zwykłych ludzi to też zwykli ludzie. Oni również mają swoje poglądy i sympatie. Jeśli wiec o polsko-niemieckich relacjach będą pisać germanofile to ich narracja będzie przecież inna od retoryki używanej przez germanofobów. I jedni, i drudzy zasiewać będą jednak ziarno swoich myśli i w ten sposób zbierać plon w postaci tych, którzy lubią i szanują swoich sąsiadów albo tych, którzy się ich boją i widzą w nich zagrożenie. Osobiście, choć urodziłem się ponad ćwierć wieku po wojnie, ale wychowałem na Czterech Pancernych, nie uważam Niemców za naszych wrogów, uważam ich za ludzi, z którymi powinniśmy się świetnie rozumieć, bo mimo wszystko więcej nas łączy, niż dzieli a interesy - wbrew temu, co mówiła w środę pani Aleksandra - mamy jednak wspólne. Nie jako Polacy, czy Niemcy, a po prostu jako ludzie. 

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

W oryginale film nosi tytuł "Hurricane"

Przegrana bitwa o hit

U Pawula
niedziela, 16 września 2018, 23:52
Obejrzałem "303. Bitwa o Anglię". I mam pytanie za 5 punktów. Ktoś mi może wyjaśnić, po co w tym filmie zagrał Marcin Dorociński?
UKS Basket Zgorzelec w sezonie 2018/19 rozpoczyna swoją sportową przygodę z II ligą

Maximus przetarty. I sto lat, sto lat

U Pawula
niedziela, 09 września 2018, 02:04
Nasze dziewczyny, po 12 latach przerwy, zaczynają ponownie swoją przygodę z ligowym koszem. Umarł król. Niech żyją królowe!

Zobacz również

Fabryka form szklarskich wkrótce przestanie istnieć. Decyzja zapadła poza Polską...
U Pawula
wtorek, 04 września 2018, 19:38

Fabryka form do zamknięcia

Ardagh Group likwiduje zakład UniMould S.A. w Pieńsku, produkujący formy...
Wrzesień miesiącem prezentów... przepraszam, Prezydentów!
U Pawula
środa, 29 sierpnia 2018, 19:31

I Adrian, i Prezydent

Do Zgorzelca przyjadą we wrześniu obaj, obaj służbowo. Tylko, który...