NaStyku.pl

Kpią z kierowców, urzędników i samorządowców

Drogowcy wiedzą, że wszyscy razem i każdy z osobna może im... Nic im nie może. Jak w cytacie-klasyku: Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi?
Drogowcy przybyli, rozkopali drogę i... zniknęli powodując komunikacyjny chaos.
Drogowcy przybyli, rozkopali drogę i... zniknęli powodując komunikacyjny chaos.

Budimex, główny wykonawca przebudowy drogi wojewódzkiej nr 351 Pieńsk-Zgorzelec-Jędrzychowice, w swoich materiałach promocyjnych pisze tak: „Bogate doświadczenie, wiedza, umiejętności pracowników, najwyższa jakość realizacji to najważniejsze atuty Budimeksu.” Ktoś poda mi chusteczkę? Bo mi się zajady ze śmiechu porobiły. Osobiście wystawiłbym firmie zgoła inną wizytówkę: Bogate doświadczenie, wiedza, umiejętności pracowników nijak nie przekładają się na jakość i terminowość wykonywanych zleceń. Atutami firmy nie są też wcale podwykonawcy, którymi spółka ratuje się przy realizacji większości powierzonych jej zadań.

Gdybym jako szary Kowalski zatrudnił Budimex do remontu własnej, osobistej łazienki, wywaliłbym ich fachowców już po tygodniu. Dlaczego? Ano wyobraźmy sobie, a o to nie będzie raczej trudno, bo chyba każdy ma przebyty i ciężko odchorowany jakiś remont, że panowie wchodzą na robotę w poniedziałek. Wprawdzie nie ten, na który się umawialiśmy, a dwa tygodnie później, no ale w końcu są, najważniejsze, że się podjęli! Zatem wchodzą, zbijają stare kafelki, wypruwają ze ścian rury, a we wtorek jakoś się zapodziewają, znikają jakoś, jakoś ich nie ma. Umawialiśmy się, że zaczynając w połowie miesiąca, do końca miesiąca skończą. A tu mijają dni, fachowców ani widu, ani słychu, tylko na trzy doby przed ostatnim przysyłają pismo, że będą potrzebowali więcej czasu, bo mieli problemy z naszą pralką, gdyż jednakowoż krzywo była ustawiona. Mamy więc rozmemłaną łazienkę, ekipę, która żąda więcej czasu i powiedzmy teściową, co to wyłożyła kasę na remont i wprasza się z wizytą, żeby zobaczyć efekty. Słowem jesteśmy w ciemnej... piwnicy, żeby nie powiedzieć d.pie.

I dokładnie tak samo jest z remontem drogi wojewódzkiej 351 Pieńsk - Zgorzelec- Jędrzychowice. Zgodnie z założeniami, zgodnie z planem, pod warunkiem realizacji którego inwestycja ma dostać unijne dofinansowanie, na przebudowę rzeczonej drogi przewidziano czas w latach 2017-2018. Nie wnikam z jakich powodów cały 2017 rok w temacie remontu niewiele się zadziało, a firma Budimex weszła na plac budowy dopiero na początku kwietnia 2018. Wtedy jednak naiwnie myślałem, że uporanie się z kilkunastoma kilometrami drogi dla tak poważnej firmy nie będzie stanowiło większego problemu i termin zakończenia prac wyznaczony na grudzień 2018 jest niezagrożony. O naiwności! Już po miesiącu pod skórą poczułem, że będzie skucha. Było jak z tą łazienką. Panowie fachowcy wkroczyli, rozkopali fragment drogi i zniknęli. A potem analogicznie rozkopywali kolejne i znikali. Miałem nawet z tego używanie, bo na tej kanwie powstało kilka mych wrednych i stronniczych jak ta publikacji. Z terminem oczywiście się nie wyrobili. Poprosili więc inwestora - Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego i jego urzędnicze ramię pod nazwą Dolnośląska Służba Dróg i Kolei o przesuniecie daty zakończenia robót na połowę 2019 roku. I taką zgodę dostali, bo jak szary Kowalski z łazienką, urzędnicy będąc w ciemnej d... piwnicy, nie mieli wyjścia, musieli się zgodzić. Ale to, co zrobił szanowny Budimex i jego pomagierzy teraz... przelało u mnie czarę goryczy. Takiego bałaganu, olewactwa i ignorancji wobec lokalnej społeczności, na rzecz której pracują, nie widziałem jeszcze nigdy!

Żeby wyjaśnić. Droga 351 jest dla co najmniej kilkuset osób z Pieńska i okolic drogą dojazdową do pracy. Dla setek dzieci drogą do szkoły. Dla większości mieszkańców gminy drogą dojazdową do szpitala, do starostwa, do dużego miasta po prostu. Początkowe uciążliwości związane z przebudową dało się jakość znieść. Roboty w miejscowości Lasów sprawiły, że na kierunku do Zgorzelca przejazd był zamknięty, ale w tymże Lasowie jest też krzyżówka z drogą powiatową Lasów- Żarska Wieś, dzięki której można było wyznaczyć objazd, a kierowcy niewiele nadkładając kilometrów i tracąc przy tym czasu, mogli bez większych problemów dotrzeć do stolicy powiatu. W poniedziałek, 7 stycznia, wykonawca zamknął jednak kilkusetmetrowy odcinek szosy w Lasowie ustanawiając na nim tylko jeden kierunek jazdy - do Pieńska i tym samym wyłączył możliwość wyjechania z miasta do Zgorzelca nawet poprzez objazd via Żarska Wieś. Zgodnie z zatwierdzoną, tymczasową organizacją ruchu, od teraz mieszkańcy powinni korzystać z alternatywnej trasy przez miejscowość Dłużyna, wiodącej również drogą wojewódzką (353), notabene także będącą w katastrofalnym stanie technicznym. Problem jednak w tym, że tak wyznaczony objazd to dodatkowe 20 km i irytująca perspektywa mitręgi na totalnie zdewastowanej szosie.

Pierwsze, co się nasuwa, to to, dlaczego zatwierdzona w Dolnośląskim Urzędzie Marszałkowskim tymczasowa organizacja ruchu nie przewiduje, zamiast kółka przez Dłużynę, przejazdu wahadłowego przez miejscowość Lasów. Z kim ten projekt organizacji był konsultowany? Czy zatwierdzono go w tak bezmyślnej wersji przypadkowo, czy po to tylko, żeby celowo utrudnić życie mieszkańcom? Niepojęte! Żeby jednak uciszyć rosnące niezadowolenie ludzi i liczne sygnały kierowane w tej sprawie do burmistrza Magdy, obiecano mu (wiem, bo z nim na ten temat rozmawiałem), że mimo nowej organizacji ruchu, pracownicy wykonawcy przebudowy będą kierować przejazdem samochodów właśnie na zasadzie wahadła, dopuszczając tym samym jazdę w kierunku Zgorzelca. Miało to być takie mrugniecie okiem... Niby jednokierunkowa, ale wiecie, my dla was nie wilcy, jedźcie jak musicie. Wkurza mnie takie załatwianie sprawy, bo tego rodzaju rozwiązanie powinno być od samego początku umieszczone w projekcie organizacji ruchu na czas przebudowy, a mruganie okiem do kierowców to... Nawet nie wiem jak to nazwać, naginanie prawa będące skutkiem bezmyślności i braku mądrego planowania? Jakkolwiek by się nazywało, dawało to jednak szansę przejazdu przez Lasów bez stwarzania sytuacji groźnych dla kierowców i pozostałych użytkowników drogi. Dawałoby, gdyby pracownicy firmy wykonującej remont faktycznie kierowali ruchem. Tymczasem ja się pytam: gdzie są ci pracownicy? Nie ma! Zniknęli! Byli w poniedziałek i wtorek, rozryli prawy pas jezdni i wyparowali. W środę i czwartek nikt już ich nie widział!

Efekt jest taki, że kierowcy z powodu rozkopanej szosy cisną jednym tylko pasem w obu kierunkach na zasadzie: kto pierwszy ten lepszy, na zasadzie: kto ma więcej szczęścia! O to chodziło panowie inżynierowie z Budimexu? Żebyśmy się pozabijali na tym kawałku?

Brakuje mi słów, bo skandal to zdecydowanie zbyt lekki rzeczownik. I uruchamiając głębokie pokłady dobrej woli mógłbym nawet zrozumieć, że są jakieś cholerne utrudnienia związane z tym wlekącym się od kwietnia remontem, gdybym widział, że jest on realizowany, że trwają jakieś prace. Ale nie są. Nie trwają. Nie ma maszyn, nie ma robotników. A kiedy dzwonię w tej sprawie do Wrocławia, do DSDiK, słyszę od miłej pani w słuchawce, że wszystko jest zgodnie z harmonogramem i zgodnie z zatwierdzonym projektem organizacji ruchu. Acha! No to tak, to tak! Spokojny, oczywiście, że jestem kurna spokojny. Jestem oazą spokoju. Zwłaszcza kiedy czytam na witrynie internetowej Budimexu: Od 50 lat spełniamy oczekiwania naszych klientów! Nie no, to spoko, to mamy jeszcze duuużo czasu. U nas pieprzycie się z tym remontem dopiero 9 miesięcy.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Tam jakoś potrafimy, tam umiemy. A u siebie?

Wiosenno-patriotycznie

U Pawula
środa, 06 marca 2019, 16:12
Ciepło się robi, a trawniki zanim znów będą zielone wciąż są rozjeżdżane i obsrywane, a parki i lasy dekorowane tonami wysypywanych na dziko śmieci.
Posłanka Marzena Machałek zawsze dbała o dobro regionu zgorzeleckiego. Zawsze!

Polityka epistolarna

U Pawula
poniedziałek, 25 lutego 2019, 11:11
Grunt to mocne plecy, albo przynajmniej - jak mawiał klasyk - mężne serce w kształtnej piersi, które stanie w obronie.

Zobacz również

Roma to ciekawy film. Ale nie wszyscy wytrwają do końca
U Pawula
czwartek, 31 stycznia 2019, 02:22

And the Oskar goes to…

"Romę" warto obejrzeć. Już choćby po to, żeby zobaczyć z...