NaStyku.pl

Turów Mistrz! Pamiętamy! Dziękujemy!

Właśnie mija pięć lat od pamiętnych finałów w Zgorzelcu i Zielonej Górze. Łezka się kręci w oku na samo wspomnienie. Ta radość na parkiecie, konfetti, obcinanie siatki kosza, krawatów. Boże jak to smakowało! A dziś? Dziś tylko gorycz...
To były piękne chwile. Hala w Zielonej Górze i... Turów Zgorzelec Mistrzem Polski!
To były piękne chwile. Hala w Zielonej Górze i... Turów Zgorzelec Mistrzem Polski!

Chciałem zacząć jak bajkę, bo to chyba była bajka. Niestety, nie z gatunku tych, które się kończą dobrze... Za górami, za lasami, nad rzeką Nysą Łużycką, drużyna czarno-zielonych krasnoludków grała sobie w kosza. Cieszyła się cała osada, dopingowała im, zdzierała gardła na meczach, w sportowej ekscytacji modliła się za nich i marzyła o sukcesie. I zdarzył się sukces.
Po 53 latach istnienia klubu, po 50 latach sekcji koszykówki, po 10 latach gry w ekstraklasie i zdobyciu już wcześniej 5 srebrnych medali, czarno zielone krasnoludki pokonały skrzaty z miasta pod zielonym pagórkiem i zostały mistrzami Krasnalandii. Mistrzami!
Właśnie mija pięć lat od tamtych pamiętnych dni finałów w Zgorzelcu i Zielonej Górze. Łezka się kręci w oku na samo wspomnienie. Ostatnie sekundy gry w hali w Winnym Mieście, gdy już wszyscy, którzy wybrali się osobiście na mecz i ci, którzy go oglądali przed telewizorami wiedzieli, że MAMY TO! były fenomenalne. I potem ta radość na parkiecie, konfetti, obcinanie siatki kosza, krawatów. Boże jak to smakowało! A słodkie i rozsadzające piersi energią jak łychą na redbullu było tym bardziej, że zdobyliśmy tego „misia” na trudnym terenie rywala.
Dziś, pięć lat po tamtych dniach, nie zostało już nic po tamtej sławie, sukcesie, drżeniu serc. Nie zostało już prawie nic po naszym Turowie...
Bo znalazł się jakiś cholerny Gargamel ( i stado śliniących się do niego klakierów), który w imię swoich durnych, ambicjonalnych celów, jakiejś kretyńsko rozumianej vendetty na politycznych oponentach zdecydował najpierw o przykręcaniu finansowania, a potem dał zgodę na idiotyczną próbę przekształcenia klubu, który przez lata był własnością górników i energetyków w własność grupki "krewnych i znajomych królika". Nie wyszło, bo w PLK nie siedzą idioci. Cóż, a propos owego Gargamela... To zdaje się on właśnie siedzi. I nawet jeśli to, co napisałem, jest dla niego krzywdzące, nawet jeśli coś tam próbował robić, z kimś tam o przyszłości Turowa rozmawiał, to wiecie co... To robił i rozmawiał za mało, bo dziś Turowa już praktycznie nie ma. Klubu z takimi tradycjami, z takimi wychowankami, z takimi sukcesami. Kurwa mać!
Ryjemy w ziemi ten cholerny węgiel, rozpieprzamy kolejne wioski, żeby go było więcej. Potem spalamy go emitując do atmosfery pół tablicy Mendelejewa, produkujemy energię elektryczną dla sporej części Polski, produkujemy ciepło. I co? I w zasadzie nic z tego nie mamy. Pieniądze, które tu ciężko wypracowujemy, płyną gdzieś indziej. W tym konkretnym przypadku koszykówki do Stargardu. Gdzie, pytam się gdzie jest tzw. społeczna odpowiedzialność biznesu w wykonaniu Polskiej Grupy Energetycznej? To z naszej ziemi jest ten węgiel, to my oddychamy zasmrodzonym przez was powietrzem. My! Nie Stargard!
Nie znam się za dobrze na koszykówce. W każdym razie nie, jak większość zgorzeleckich kibiców. Jestem tylko krzykaczem. Pardon, byłem. Ale znam się na uczuciach, zwłaszcza własnych. I wiem co czuję, dziś po pięciu latach od tego historycznego wydarzenia, od tych dni, kiedy przepełniała mnie duma z tego klubu, z tej drużyny, z tego miasta, z tych wszystkich ludzi, jak ja, kochających koszykówkę. Dzisiaj czuję bezsilność, rozżalenie, złość. Wkurw po prostu. Czuję, że gdyby tylko kilku ludziom zależało nieco bardziej na klubie, niż na budowaniu własnego ego, gdyby tylko było więcej determinacji, klub dalej by istniał a drużyna wciąż grałaby na najwyższym szczeblu rozgrywek. Z długami można było sobie poradzić, co pokazało wcześniej już wiele klubów, choćby Anwil, który w tym roku walczy ponownie w finale o tytuł. Tam udowodnili, że można. Tam też koszykówka opiera się na sponsoringu państwowej spółki. U nas czarna dziura.
Są tacy, którzy mówią: ciszej nad tą trumną. Rozumiem ich. Wcale tak jednak nie uważam. Moim zdaniem, o koszykówce w Zgorzelcu trzeba mówić, w sprawie koszykówki w Zgorzelcu, w sprawie Turowa powinien zostać skrzyknięty „okrągły stół", przy którym powinni zasiąść wszyscy, którym na sercu leży dobro tej dyscypliny w naszym mieście, dobro naszego "brunatnego diamentu", jakim przez wiele lat był Turów Zgorzelec. Klub, dzięki któremu nasze małe miasto znane było chyba każdemu kibicowi basketu w Europie. Graliśmy przecież z najlepszymi drużynami z Hiszpanii, Niemiec, Włoch, Turcji. Jestem przekonany, że zawodowa koszykówka na takim poziomie może jeszcze wrócić do Zgorzelca, że w duchu społecznej odpowiedzialności biznesu Polskiej Grupy Energetycznej powinna do nas wrócić. Ale wiele zależy od nas samych, od tego, czy głos znad owego okrągłego stołu będzie dostatecznie spójny, dostatecznie mocny i głośny. Trzeba, żeby taki był wbrew osobistym ambicjom, czy animozjom, wbrew politycznym podziałom. Niestety, nie czarujmy się... koszykówka na poziomie ekstraklasy była w Zgorzelcu dzięki wsparciu polityków i poprzez utratę tego wsparcia przestała istnieć. Musimy je odbudować. Musimy przekonać tych ludzi, niezależnie od tego czy są z PiS-u, Platformy, czy od Kukiza, że Turów w Zgorzelcu to nie tylko zawodnicy-najemnicy, to także przyszkolne i podwórkowe boiska pełne popołudniami młodych ludzi grających w kosza, że Turów to w najlepszych latach ponad setka młodzieżowych drużyn na festiwalu koszykówki ulicznej Streetball, że Turów to budowanie lokalnej tożsamości, więzi z Małą Ojczyzną i choć nie chcę używać górnolotnych słów, ale tak, także patriotyzmu. Turów to również baza dla wielu ciekawych inicjatyw społecznych i edukacyjnych. Tak przynajmniej było, tak to przynajmniej w najlepszych latach działało.
Dlatego wierzę, że projekt "Turów - reaktywacja" możne się udać. Życzę Wam tego najszczerzej w tę piątą rocznicę.
Tylko wszyscy musimy tego chcieć.


Złoto dla PGE Turowa Zgorzelec zdobyli: Damian Kulig, Filip Dylewicz, J.P. Prince, Michał Chyliński, Tony Taylor, Mike Taylor, Łukasz Wiśniewski, Nemanja Jaramaz, Ivan Żigeranović, Jakub Karolak, Piotr Stelmach, Uroś Nikolić, Denis Krestinin. Trenerem był Miodrag Rajković (Kicia).
Pamiętamy chłopaki i dziękujemy!

 

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Ambiwalencja postawa charakteryzująca się jednoczesnym występowaniem pozytywnego jak i negatywnego nastawienia do obiektu.

Słowo na dziś: ambiwalentne

U Pawula
czwartek, 11 kwietnia 2019, 14:42
Takie mam właśnie odczucia, kiedy zastanawiam się nad trwającym strajkiem nauczycieli. Bo generalnie popieram postulaty pedagogów - nauczyciele powinni, muszą więcej zarabiać. Ale z drugiej strony...
Beata Kempa spotka się w Bagdadzie z mieszkańcami Bogatyni

Nasza droga Becia

U Pawula
środa, 03 kwietnia 2019, 13:20
Kempa przyjeżdża do Bogatyni. Słyszeliście? Ministra do spraw pomocy humanitarnej dla uchodźców.

Zobacz również

Tam jakoś potrafimy, tam umiemy. A u siebie?
U Pawula
środa, 06 marca 2019, 16:12

Wiosenno-patriotycznie

Ciepło się robi, a trawniki zanim znów będą zielone wciąż...
Posłanka Marzena Machałek zawsze dbała o dobro regionu zgorzeleckiego. Zawsze!
U Pawula
poniedziałek, 25 lutego 2019, 11:11

Polityka epistolarna

Grunt to mocne plecy, albo przynajmniej - jak mawiał klasyk...